Bądź łaskaw przeczytać "SB a Lech Wałęsa", przeczytać osobiście - a nie recenzje redaktora LWA, a potem zastanów się ...
Mnie np. książka Isakowicza-Zalewskiego (akurat wyszła, gdy powstawał Garniak ) przypomniała jak żywo dużo z tego , co sam widziałem ( ale nie rozumiałem co widzę) i co się odczuwało ( a nie wiedziałem o co chodzi - głupi oj głupi byliśmy). Sama prawda o tych czasach sprzed 40-30 lat.
Poczytaj - polecam. Bo nie do wiary jest dla mnie by człowiek logiczny, rozsądny ( i uczciwy wobec siebie i innych) po przeczytaniu pewnych rzeczy mógłby pisać jak Ty.
Przeczytaj sobie jak przez lata ochraniano operacyjnie człowieka, bo był wygodny, taki właśnie jak im był potrzebny. A że on dzisiaj wierzy, że obalil komunizm ? No to właśnie potwierdza, że wybrali dokładnie takiego do tej roli, jaki był potrzebny

Super robota. A potem ten facet będąc prezydentem Polski wydziera nieudolnie dotyczące siebie kartki i oddaje zdekompletowane teczki. No żenada. Będzie kiedyś niezły film - scenariusz napisał się sam. A ja kiedyś bym za niego dał głowę.
Widziałem już trochę akt, ludzie mogli je dostać, a potem był nawet okres kiedy ponoć można było się zapoznać samemu ze swoimi i zrobić sobie kopie.
M.in. przez lata miałem zaszczyt leczyć osobę, która już w latach 90-tych zaczęła dostawać kserokopie swoich teczek. Był to cichociemny - już nie żyje. Widzialem co miesiąc , dwa - kolejne nowe tomiszcza. Wysluchiwałem początkowo - ile tam zmysleń i ile agenci dokoloryzowali w raportach. A potem przyszły miesiące, gdy ta osoba już w ogóle nie rozmawiała o swojej chorobie, tylko właśnie o tym, że "TU SIĘ WSZYSTKO ZGADZA !!" i że powoli z żoną wszystko sobie przypominają, jak gdyby swoje życie od nowa. Te opisane w raportach fakty miały miejsce, nic nie było zmyślone , wszystko sprawdzano po innych torach.
Mnie z kolei smutkiem napawało, że tyle pieniędzy moich Rodziców i ludzi którzy wtedy pracowali, szło na te wszystkie sprawy, na przepisywanie w kilkunastu kopiach itp.itd.
Pisząc takie rzeczy, właśnie cały czas robisz interes z Putinem... Sorry, ale tak to widzę.
Kończę - bo jeszcze mam dwa dni urlopu, a na Krecie bylo tak fajnie... Tyle zabawy z GPSem.
Pozdrawiam Krzysztof