Re: GPMapa Topo - po konferencji prasowej.
: 13 mar 2009, 15:24
Heh, widzę, że temat rozwija się coraz zabawniej :")
Szczerze ubawił mnie pomysł na rozwój nazewniczy dopasowany tak, aby mapa mogła okazać się "najlepszą w swojej klasie", nawet jeśli generalnie klasa ta będzie do d... :")
Kiedyś kombinowali tak producenci tanich akcesoriów komputerowych (np. skanerów), tudzież optyki fotograficznej, zręcznie pomijając fakt, że dana "klasa" ma sie nijak do ogólnie pojętego standardu...
Mapa to mapa - jeśli stara się sprawiać wrażenie szczegółowej, a jednocześnie iluś rzeczy na niej nie ma, tudzież są błędnie oznaczone, to jest do d... nawet jeśli zgarnie pierwszą lokatę w teście na "najlepszą mapę firmy X w cenie do Y złotych"
Dobra mapa powinna w 100% odzwierciedlać rzeczywistość, a jedyne braki powinny wynikać z odgórnie założonej ogólnej szczegółowości (nie spodziewajmy się np. że na mapie o skali 1:200 000 zobaczymy tyle samo co na mapie o skali 1:50 000)
Nie może być natomiast tak, że w jednym miejscu mapa daje szczegółowość "dziesiątki" a w innym "milionówki", przynajmniej o ile nie będzie to dokładnie opisane i oznaczone przez producenta.
Podobnie złą mapą będzie mapa która fałszuje obraz - np. przesuwając obiekty terenowe, zmieniając ich kształty czy wielkość w stosunku do rzeczywistości.
Taka mapa staje się po prostu produktem niewiarygodnym, czyli w praktyce - mało użytecznym.
Oczywiście, da się z niej korzystać, tak samo jak antyczni podróżnicy podróżowali wg gwiazd, w ogóle bez mapy, ewentualnie wg map z naniesionymi plamami typu "tu jest Anglia, tam Francja, a tu żyją smoki" :"P
Być może 10 lat temu GPMapa TOPO, nawet ze swymi niedociągnięciami, byłaby produktem przełomowym. Jeśli tak, to pozostaje pokiwać głową i stwierdzić, że szkoda iż jest ona produktem o 10 lat spóźnionym...
Bo tak to mniej więcej wygląda w praktyce.
Być może w czasach, gdy powstawały pierwsze mapy byłoby to wielkie "ajwaj", jednak od tego czasu technika poszła trochę do przodu, istnieje na rynku sporo naprawdę niezłych map wektorowych (niestety nie Polski) i to niestety owe produkty wyznaczają standard.
Tak samo jak 5 lat temu wektorowa mapa samochodowa z pokryciem naszego kraju rzędu 50% to było coś,natomiast dziś taka mapa oznaczałaby, że producent się nie stara...
W przypadku GPMapy chyba najbardziej "boli" to, że mapa jest reklamowana jako mapa turystyczna, szczegółowa (i ileś terenów zapewne jest zrobionych z dobrą szczegółowością), po czym w praktyce okazuje się, że można się naciąć na sporą minę...
Tak jak pisałem - wejście na minę mniej "boli" gdy wiemy, że może tak być (bo nie mamy wystarczającej ilości informacji) niż w przypadku gdy podjęliśmy decyzję na podstawie informacji błędnych.
Przy czym nie jest tak, że ja źle życzę GPMapie Topo. Ja naprawdę chciałbym mieć możliwość wydać swoje pieniądze na produkt, który w zamian uwolniłby mnie od robienia swoich mapek, ewentualnie poprawiania cudzych...
Szczerze ubawił mnie pomysł na rozwój nazewniczy dopasowany tak, aby mapa mogła okazać się "najlepszą w swojej klasie", nawet jeśli generalnie klasa ta będzie do d... :")
Kiedyś kombinowali tak producenci tanich akcesoriów komputerowych (np. skanerów), tudzież optyki fotograficznej, zręcznie pomijając fakt, że dana "klasa" ma sie nijak do ogólnie pojętego standardu...
Mapa to mapa - jeśli stara się sprawiać wrażenie szczegółowej, a jednocześnie iluś rzeczy na niej nie ma, tudzież są błędnie oznaczone, to jest do d... nawet jeśli zgarnie pierwszą lokatę w teście na "najlepszą mapę firmy X w cenie do Y złotych"
Dobra mapa powinna w 100% odzwierciedlać rzeczywistość, a jedyne braki powinny wynikać z odgórnie założonej ogólnej szczegółowości (nie spodziewajmy się np. że na mapie o skali 1:200 000 zobaczymy tyle samo co na mapie o skali 1:50 000)
Nie może być natomiast tak, że w jednym miejscu mapa daje szczegółowość "dziesiątki" a w innym "milionówki", przynajmniej o ile nie będzie to dokładnie opisane i oznaczone przez producenta.
Podobnie złą mapą będzie mapa która fałszuje obraz - np. przesuwając obiekty terenowe, zmieniając ich kształty czy wielkość w stosunku do rzeczywistości.
Taka mapa staje się po prostu produktem niewiarygodnym, czyli w praktyce - mało użytecznym.
Oczywiście, da się z niej korzystać, tak samo jak antyczni podróżnicy podróżowali wg gwiazd, w ogóle bez mapy, ewentualnie wg map z naniesionymi plamami typu "tu jest Anglia, tam Francja, a tu żyją smoki" :"P
Być może 10 lat temu GPMapa TOPO, nawet ze swymi niedociągnięciami, byłaby produktem przełomowym. Jeśli tak, to pozostaje pokiwać głową i stwierdzić, że szkoda iż jest ona produktem o 10 lat spóźnionym...
Bo tak to mniej więcej wygląda w praktyce.
Być może w czasach, gdy powstawały pierwsze mapy byłoby to wielkie "ajwaj", jednak od tego czasu technika poszła trochę do przodu, istnieje na rynku sporo naprawdę niezłych map wektorowych (niestety nie Polski) i to niestety owe produkty wyznaczają standard.
Tak samo jak 5 lat temu wektorowa mapa samochodowa z pokryciem naszego kraju rzędu 50% to było coś,natomiast dziś taka mapa oznaczałaby, że producent się nie stara...
W przypadku GPMapy chyba najbardziej "boli" to, że mapa jest reklamowana jako mapa turystyczna, szczegółowa (i ileś terenów zapewne jest zrobionych z dobrą szczegółowością), po czym w praktyce okazuje się, że można się naciąć na sporą minę...
Tak jak pisałem - wejście na minę mniej "boli" gdy wiemy, że może tak być (bo nie mamy wystarczającej ilości informacji) niż w przypadku gdy podjęliśmy decyzję na podstawie informacji błędnych.
Przy czym nie jest tak, że ja źle życzę GPMapie Topo. Ja naprawdę chciałbym mieć możliwość wydać swoje pieniądze na produkt, który w zamian uwolniłby mnie od robienia swoich mapek, ewentualnie poprawiania cudzych...